Harrachov

Po wycieczce do Chojnika zakupiliśmy w Szklarskiej korony i pojechaliśmy do Harrachova. Dziwne to miasto. Wygląda jakby wymarło dawno temu. Mały ruch, mało turystów i mgła. Zaparkowaliśmy i poszliśmy się poszwędać. Skocznie wyglądają imponująco. Trzeba mieć sporo odwagi, żeby z nich skakać. Co poza tym można zobaczyć na krótkiej wycieczce do Harrachova? Szymek poleca market Norma (przy wjeździe do miasta po lewej), gdzie zakupił zapas słodyczy. Mają tam najlepsze czipsy solone jakie jadł :)

Harrachov Harrachov Harrachov Harrachov Harrachov

Zamek Chojnik

Przejeżdżałem przez Sobieszów nie raz i zawsze obiecywałem sobie, że wejdę na górę i zobaczę zamek. Nigdy jednak się nie udało. Albo nie było czasu albo brakowało siły i woli. Wczoraj jednak zdecydowaliśmy z Szymkiem, że stawimy Chojnikowi czoło. I tak zrobiliśmy. Podejście czerwonym szlakiem w lekkiej mżawce nie stanowiło problemu. Dotarliśmy na miejsce po godzinie. Zwiedziliśmy Chojnik od samego dołu po basztę, z pięknym widokiem na okolicę. Wdrapaliśmy się też na skałkę za zamkiem, która wydaje się być doskonałym miejscem dla samobójców :)
Z Chojnika schodziliśmy szlakiem czarnym. Słyszałem po drodze ostrzeżenia od turystów w sandałach, że z takim maluchem (7 lat!) to niebezpieczny pomysł. Szymek dał sobie radę bez najmniejszego problemu. Po 45 minutach byliśmy na dole.

Zamek Chojnik Zamek Chojnik Zamek Chojnik Zamek Chojnik Zamek Chojnik Zamek Chojnik

Szrenica zdobyta!

Choć nie mogliśmy się zdecydować czy iść, w końcu poszliśmy. Pogoda była niepewna więc na Szrenicę wjechaliśmy wyciągiem. Szymek zastanawiał się, czy bardziej się boi czy cieszy. Radość wygrała :) W zeszłym roku jechałem wyciągiem na Szrenicę z jedną sympatyczną dziewuchą, która tak się bała, że oczy odsłoniła tylko podczas przesiadki i na stacji końcowej.
Młody obejrzał szczyt z każdej strony, zrobił sobie pamiątkowe zdjęcie i nie bez oporu ruszył w stronę Hali Szrenickiej. Kupiłem bilety na wyciąg w obie strony, no ale po co jechać, jak można się przejść :) Po dwóch godzinach byliśmy koło Wodospadu Kamieńczyka. Do Szklarskiej dotarliśmy trochę zmęczeni ale zadowoleni. Szymek przebąkuje coś o Śnieżce…

Pomimo deszczowej pogody, sporego wiatru i niskiej temperatury, nie obeszło się bez asów w klapkach, krótkich spodenkach i koszulkach. Znajomi u których mieszkamy opowiadali, że zimą zeszłego roku ich goście wybierali się na Szrenicę w mokasynach i pod krawatami…

Szrenica zdobyta!

Szrenica zdobyta!

Szrenica zdobyta!

Szrenica zdobyta!

Szrenica zdobyta!

Szrenica zdobyta!

Szrenica zdobyta!

Szrenica zdobyta!

Wysoki Kamień (1058 m.n.p.m)

Szymek zaliczył swoją pierwszą „górkę”. Podczas wchodzenia  narzucił ekspresowe tempo i dotarliśmy na miejsce w 1,5 godziny. Na samej końcówce dopadła nas burza, ale oczywiście na taką ewentualność byliśmy przygotowani. Przebraliśmy się, pojedliśmy, popiliśmy i wróciliśmy. Jutro Szrenica.

Wysoki Kamień (1058 m.n.p.m)Wysoki Kamień (1058 m.n.p.m)Wysoki Kamień (1058 m.n.p.m)Wysoki Kamień (1058 m.n.p.m)Wysoki Kamień (1058 m.n.p.m)Wysoki Kamień (1058 m.n.p.m)Wysoki Kamień (1058 m.n.p.m)Wysoki Kamień (1058 m.n.p.m)

U Maxima w Gdyni

Legendarny, Gdyński Maxim jest do wzięcia. To kolejna próba sprzedaży lokalu w którym w latach 80. ubiegłego wieku bawiła Villas, Polański czy Łazuka. Nie wchodziłem do środka, ale już z zewnątrz budynek wygląda katastrofalnie. Myślę, że w środku nie jest lepiej.

U Maxima w Gdyni
U Maxima w Gdyni U Maxima w Gdyni