Chlebotwór

20120927-131241.jpg

…da się lubić

Zazwyczaj oglądam ją tylko z okna pociągu. Zawsze powoduje we mnie pewnego rodzaju znieszmaczenie swoim bałaganem architektonicznym. Tym razem wysiadłem z pociągu, żeby przyjrzeć się troche bliżej. Centrum dużo większe od tego „mojego”. Ludzie, szerokie ulice, masa samochodów. Ale kawałek w bok od Marszałkowskiej robi się spokojniej i bardziej swojsko. Spacerkiem zaliczyłem park w słoneczną niedzielę. Tubylcy mili i gościnni. Zamierzam wrocić.

Ps. Ile kosztuje życie nocne nie zdążyłem się przekonać, bo wcześnie zaczynając, wcześnie skończylem 🙂

Warszawa da się lubić

Slayer’s :)))

Słoneczko… a w centrum ja :)

Maurycy

Cheeky Monkey na rowerku i przy bardzo szybkim berku.
Maurycy na barana, co łaskocze nas od rana.
Moris wiecznie uśmiechnięty, który gryzie tatę w pięty.
Łobuz strasznie pomysłowy, każdy pomysł ma bombowy.
Parę godzin wystarczyło, by serce poznaniaka to słodkie chłopię podbiło.