1 listopada

Tej jesieni znowu się pofarciło. Było ciepło i słonecznie.  1 listopada bez rewii kożuchów? Nawet czapka i szalik były nie na miejscu. Nie doświadczyłem ani cmentarza ani cmentarzowej rewii mody, bo poszedłem z młodym do lasu. A w lesie przypadkiem też były groby. Nie tak oblegane jak te nektopolitalne. I dobrze, bo w tym święcie podobno chodzi o zadumę a nie o korki, parking za dychę, znicz za piętnaście i zapałki za zetę. Rury mi tylko brakowało ale o to zadbała przezorna babcia.