Afrykarium

Po opłaceniu biletów do wrocławskiego zoo i godzinie stania w najdłuższej kolejce świata udało nam się wejść do Afrykarium. Czy było warto? Tak!

afrykarium_01 afrykarium_02 afrykarium_03 afrykarium_04 afrykarium_05 afrykarium_06
afrykarium_07 afrykarium_08 afrykarium_09 afrykarium_10 afrykarium_11 afrykarium_12

Stadion Wrocław

Stadion Wrocław Stadion Wrocław

Stadion Wrocław Stadion Wrocław Stadion Wrocław Stadion Wrocław Stadion Wrocław Stadion Wrocław Stadion Wrocław

Do Wrocławia






Śnieżka

Zakładałem, że ta wycieczka będzie z wszystkich tegorocznych najtrudniejsza. Okazało się, że łatwo poszło. Z miejscem do parkowania nie było problemu bo byliśmy w Karpaczu dość wcześnie. Rozpoczęliśmy od zaliczenia Orlinka a potem ruszyliśmy żółtym szlakiem. Najbardziej męczący był odcinek od wejścia do KPN po Dom Śląski: duszno, stromo, zero widoków. Tylko szum Łomnicy i las. Dalej Szymek zapieprzał jak mały motorek, aż na sam szczyt. W drodze powrotnej ledwo go doganiałem. Ja mam zazwyczaj lepsze tempo pod górkę, on z górki. Nie ma to jak młode kolana 🙂
Jako bonus zafundowaliśmy sobie “luksusowy” zjazd z Kopy wyciągiem do Karpacza.

Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka
Śnieżka

Pada, nuda…

Odpuściliśmy na razie Śnieżkę, bo mży bezlitośnie. Pojechaliśmy więc zaliczyć okoliczne klasyki. Na pierwszy ognień poszedł Chybotek a potem Złoty Widok. Widok, fakt, ładny. Jak tylko wiatr rozgonił chmury.

Następny był Zakręt Śmierci. Młody zakładał, że na takim zakręcie na pewno zginiemy. Dodatkowo na okolicznej tablicy doczytał, że w fundamentach tego zakrętu są otwory na dynamit, który miał podczas wojny posłużyć do wysadzenia konstrukcji przez Niemców… A potem tak się rozbrykał, że spacerował po solidnie wymurowanej bandzie 🙂

Zakręt Śmierci pokonaliśmy z dozwoloną prędkością i ruszyliśmy na zachód. Droga przez las była na tyle urokliwa, że dotarliśmy nią do Świerardowa. Wjechaliśmy boczną drogą w stronę aquaparku a potem dalej i wyżej. Na samej górze zobaczyliśmy niesamowite widoki na północną część Karkonoszy.

Szklarska, Karkonosze, klaskykiSzklarska, Karkonosze, klaskyki
Szklarska, Karkonosze, klaskyki
Szklarska, Karkonosze, klaskyki

Szklarska, Karkonosze, klaskyki
Szklarska, Karkonosze, klaskyki
Szklarska, Karkonosze, klaskyki
Szklarska, Karkonosze, klaskyki
Szklarska, Karkonosze, klaskyki
Szklarska, Karkonosze, klaskyki
Szklarska, Karkonosze, klaskyki
Szklarska, Karkonosze, klaskyki
Szklarska, Karkonosze, klaskyki
Szklarska, Karkonosze, klaskyki
Szklarska, Karkonosze, klaskykiSzklarska, Karkonosze, klaskykiSzklarska, Karkonosze, klaskyki

Karkonosze – ciąg dalszy

Postanowiliśmy, że po sobocie, mało na gór. Ale jednak w nogach czuliśmy wczorajsze 20 km, więc wyprawiliśmy się leniwie na Szrenicę wyciągiem, planując od razu, że wrócimy w ten sam sposób.
Na górze posililiśmy się zapiekankami, bo ze śniadania nic w brzuchach nie zostało i ruszyliśmy w stronę Śnieżnych Kotłów. Niby idzie się samymi grzbietami i wydaje się, że będzie płasko, ale w górach nigdy nie jest płasko. Łabski Szczyt minęliśmy, bez wspinania się na wierzchołek. Szymek chciał jak najszybciej zobaczyć wielką przepaść – Kotły. No i zobaczył. Wreszcie mogliśmy chwilę odpocząć, pojeść trochę batonów i pooglądać Karkonosze na siedząco. Nie mogliśmy wylegiwać się zbyt długo, bo kolejka kończy działalność koło szesnastej.
Z powrotem ruszyliśmy inną drogą – żółtym szlakiem w stronę schroniska pod Łabskim Szczytem i dalej zielonym, przez Szrenicę do wyciągu. Tym razem Szymek nadawał tempo a ja snułem się za nim, lekko już opadając z sił. Tak na prawdę oboje mieliśmy dość, więc kiedy usiedliśmy w wagoniku, przepełniała nas radość, że przez najbliższe pół godziny nic nie jest nas w stanie zmusić do wstania z tego “wygodnego” krzesełka 🙂

Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.
Wycieczka na Szrenicę i przez Łabski Szczyt do Śnieżnych Kotłów.

Rozgrzewka

Pierwsza wycieczka w Karkonoszach zaliczona: Wysoki Kamień i kopalnia Stanisław. Młody zniósł dystans dzielnie, ja chyba też (zobaczę jutro). Pogoda idealna. Tylko meszki atakują zewsząd.Rozgrzewka Rozgrzewka Rozgrzewka Rozgrzewka Rozgrzewka Rozgrzewka Rozgrzewka Rozgrzewka Rozgrzewka Rozgrzewka

Harrachov

Po wycieczce do Chojnika zakupiliśmy w Szklarskiej korony i pojechaliśmy do Harrachova. Dziwne to miasto. Wygląda jakby wymarło dawno temu. Mały ruch, mało turystów i mgła. Zaparkowaliśmy i poszliśmy się poszwędać. Skocznie wyglądają imponująco. Trzeba mieć sporo odwagi, żeby z nich skakać. Co poza tym można zobaczyć na krótkiej wycieczce do Harrachova? Szymek poleca market Norma (przy wjeździe do miasta po lewej), gdzie zakupił zapas słodyczy. Mają tam najlepsze czipsy solone jakie jadł 🙂

Harrachov Harrachov Harrachov Harrachov Harrachov

Zamek Chojnik

Przejeżdżałem przez Sobieszów nie raz i zawsze obiecywałem sobie, że wejdę na górę i zobaczę zamek. Nigdy jednak się nie udało. Albo nie było czasu albo brakowało siły i woli. Wczoraj jednak zdecydowaliśmy z Szymkiem, że stawimy Chojnikowi czoło. I tak zrobiliśmy. Podejście czerwonym szlakiem w lekkiej mżawce nie stanowiło problemu. Dotarliśmy na miejsce po godzinie. Zwiedziliśmy Chojnik od samego dołu po basztę, z pięknym widokiem na okolicę. Wdrapaliśmy się też na skałkę za zamkiem, która wydaje się być doskonałym miejscem dla samobójców 🙂
Z Chojnika schodziliśmy szlakiem czarnym. Słyszałem po drodze ostrzeżenia od turystów w sandałach, że z takim maluchem (7 lat!) to niebezpieczny pomysł. Szymek dał sobie radę bez najmniejszego problemu. Po 45 minutach byliśmy na dole.

Zamek Chojnik Zamek Chojnik Zamek Chojnik Zamek Chojnik Zamek Chojnik Zamek Chojnik

Wodospad Kamieńczyka

Wodospad Kamieńczyka to w sumie formalność na drodze ze Szrenicy. Szymkowi podobało się, bo duży, dużo wody, dużo skał no i kask na głowie trzeba mieć. Skoro jest kask to znaczy, że jest niebezpiecznie!

Wodospad Kamieńczyka Wodospad Kamieńczyka Wodospad Kamieńczyka Wodospad Kamieńczyka Wodospad Kamieńczyka Wodospad Kamieńczyka